środa, 24 czerwca 2020

Wielki błękit w niewielkiej chacie. Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu.

Bajkowa podróż w czasie śladami minionych pokoleń i chatek w niezwykłym kolorze blue. 

Odwiedziny tego miejsca planowałam już od kilku miesięcy. Zawsze było nie po drodze. Na swoje szczęście trafiłam tam przed dwoma dniami. I uwierzcie mi, było warto!

Jeden z piękniejszych skansenów, jakie zwiedziłam. Zadbany, z iście sielską atmosferą. W pełni oddający klimat dawnej polskiej wsi.
Z łezką w oku zaglądałam do malutkich drewnianych domków, które przywodziły wspomnienia z dzieciństwa i wakacji spędzanych u babci, w chatce u podnóża lasu.



Teren skansenu jest imponujący, liczba eksponatów również. Domostwa zagospodarowane autentycznie, z wysianymi obok łanami zboża, snopkami siana tradycyjnie ułożonymi, ze zwierzętami zagrodowymi wypasanymi na podwórzach. Muszę przyznać, że kozy ze sporą dozą ciekawości podchodziły do nas i pozwalały na drobne czułości — drapańce za uchem.
To, co urzekło mnie absolutnie, to niebieskie chatki z okiennicami w kolorze drewna. Drzwi niby malutkie, ale jakże ochoczo zapraszały w swe również niebieskie progi. Przydomowe ogródki wysiane łąką kwiatów, które niczym ciekawskie istoty zaglądały do wnętrza izby przez niewielkie okna.

Pośród licznie rosnących tu kwiatów, chabry wiodły prym i okalały łany wysianych pól, tworząc złudzenie niebieskiej ramy dla tego jeszcze zielonego obrazu.

Drewniany kościółek, dawny dwór oraz młyn podkreślały autentyczność miejsca. To była prawdziwa wizyta na wsi, tej dawnej wsi, której domy pokryte strzechą niosą ze sobą wielką historię minionych lat, w których ścianach niegdyś tętniło życie zależne od pór roku.
Dziś skansen stanowi nie lada gratkę dla zwiedzających. Dodatkowym atutem jest możliwość skorzystania z noclegów w pobliskim hotelu oraz przejażdżek konnych.

wtorek, 24 września 2019

Lublin - szlakiem wielkich twórców, uliczkami tajemnic.

Lublin miasto poetów, kompozytorów i wielu wielkich tego świata. Perełka architektury i ośrodek kultury nazywany, nie przez przypadek, Małym Krakowem. Liczba studentów zagranicznych stale tu rośnie, sprawiając, iż dziś Lublin jest największym uniwersyteckim miastem we wschodniej Polsce.




Miasto odkrywałam z pomocą 17 przystanków, które opowiedziały mi nie tylko jego historię, ale również historię ludzi, którzy tutaj mieszkali, tworzyli, którzy walczyli o życie podczas okupacji. I o tych, którzy swoją działalnością i twórczością stali się wzorem dla kolejnych pokoleń. Tu odnajdziemy dom Wincentego Pola, muzeum literackie Józefa Czechowicza, czy Józefa Ignacego Kraszewskiego, w którego powieściach Lublin pojawia się wielokrotnie. Na fasadzie jednej z kamienic  - kamienica Klonowica (Rynek 2) znajdują się, wykonane w technice sgraffitowej, cztery portrety słynnych poetów, min. Jana Kochanowskiego. Na innej zaś, zwanej kamienicą Muzyków (Rynek 16) portrety kompozytorów, w tym Henryka Wieniawskiego. Wielbicieli mruczków i pięknych grafik odsyłam pod adres Grodzka 17, gdzie można oglądać 77 kotów wykonanych na fasadzie techniką sgraffito. W ten sposób miasto upamiętniło twórczość mieszkającego w domu tuż obok — Andrzeja Kota, tworząc piękną galerię artysty.


Stare miasto zachwyca. Mimo wojennych zniszczeń zachowało swój średniowieczny układ urbanistyczny. Liczne zdobienia na fasadach przyciągają wzrok, a tabliczki informacyjne umieszczone na murach upewniają w przekonaniu, iż miejsce to było niewątpliwym ośrodkiem kulturalnym łączącym wschód i zachód, w tym wiele kultur oraz religii.
Choć sporo kamienic wymaga renowacji, nie sposób starówką przejść obojętnie.