Kraj kontrastów. Zielonych wzniesień i ozłoconych dolin. Markowych samochodów i proszących się o remont domów. Pluszaków zdobiących balkonowe balustrady oraz bunkrów, które niczym grzybki wyglądają z każdej najmniejszej uliczki.
Ten kierunek turystyczny zainteresowaniem cieszy się od niedawna, jednak z mocą wodospadu zyskuje kolejnych wielbicieli. Nadmorskie miejscowości, takie jak Saranda w oszałamiającym tempie rozwijają swoje możliwości. Tu każdego roku przybywa coraz więcej turystów, apartamentów, hoteli i wszelakich atrakcji.
Nic dziwnego, znajdują się tu bowiem jedne z najpiękniejszych i najdłuższych piaszczystych plaż, wręcz porównywanych do okolic Bahamy. Morze mieni się błękitem i turkusem, wabiąc amatorów kąpieli krystaliczną wodą. Widoki z okolicznych szczytów zapierają w piersiach dech, dając przegląd otaczającego świata: pobliskich wysp, w tym Korfu, cieśnin, jezior i niewielkich strumyków. A niemal każdy fragment zielonej ziemi zdobią owce wypasane przez pasterzy.
Jeszcze niedawno kraj trawił komunizm, pojęcie izolacji i całkowity zakaz wyznawania jakiejkolwiek religii. Przyczyną tego była dyktatura Envera Hodży, którego reżim latami deprymował kraj i wstrzymywał wszelki rozwój. Można odnieść wrażenie, że tylko idea budowania bunkrów na wypadek inwazji ze strony ZSRR odniosła pożądany skutek. Dziś chyba każdy mieszkaniec ma własny podziemny ląd.
Kwestia wyznania nadal pozostaje owiana aurą tajemnicy. Po latach ateizmu tutejsza ludność raczej skłonna jest wierzyć w zabobony, czego dowodzą niezliczone pluszowe zabawki zdobiące od zewnątrz domy i dachy. Według przesądów odstraszają złe moce.

